Bio - od narodzin do współczesności.
Kilka dni po wybuchu reaktora w elektrowni atomowej w Czarnobylu przyszedłem na świat w jednym z PRL-owskich szpitali. Niestety w odróżnieniu od komiksowego Hulka promieniowanie nie wpłynęło na mnie pozytywnie i nie stałem się superbohaterem. W sumie to mam szczęście, że na mnie zupełnie nie wpłynęło. Czy na pewno, to się pewnie jeszcze w ciągu życia okaże. Gdy kończył się okres komuny w Polsce, mój tata chował mnie na wsi do beczki. Nie wiedział, że kiedyś będzie to narodową tradycją. W ‘95 roku gdy przestawaliśmy być milionerami zaczęła się moja świadoma przygoda z książkami. W wiejskiej bibliotece, w obdrapanym bloku przechadzałem się między półkami wybierając lektury do przeczytania. W czasach bez internetu, z papierowymi gazetami musiałem zdawać się na własny instynkt w wyborze książek. Był dobry na tyle, że pasja czytania zaczynała się rozwijać i nie zgasła. Do tej pory wybierając książki korzystam z instynktu (czyli może jednak ten Czarnobyl dał mi jakąś moc), a nie z...