Antybiblioteka

 Jak wygląda Wasza antybiblioteka, określana również jako stos wstydu? 

(Dla niewtajemniczonych - chodzi o listę książek do przeczytania.)


Moja ma ponad 100 pozycji. Nie sposób ułożyć wszystkich na stosie, bo rozrzucone są po półkach.  


Gdy tak przeglądałem regały uświadomiłem sobie, jak bardzo określenie stos wstydu tudzież hańby jest pejoratywne i uwłaczające. Zarówno książkom, jak i czytelnikowi. Pokazuje, że wstydzimy się swojej pasji, że głód nowych historii, nowej wiedzy jest czymś złym. Wpisuje się to trochę w twierdzenie niektórych ludzi, że czytanie jest niepotrzebne, a książki nie mają wartości. Myślę, że osoby spoza świata bookstagrama czy innych społeczności czytelniczych utwierdzają się przez to określenie, że czytanie nie jest wartościowe. 


Ja ze swojej strony proponuję dwa nowe określenia: #playlistaksiążkowa lub #antybiblioteka. Wiem, że to drugie określenie może wydać się negatywne, ale jest na to uzasadnienie w postaci cytatu z książki „Czarny Łabędź. Jak nieprzewidywalne zdarzenia rządzą naszym życiem” Nassima Nicholasa Taleba. „[...]prywatna biblioteka nie ma łechtać próżności właściciela, lecz stanowi narzędzie badawcze. Książki przeczytane są znacznie mniej wartościowe od książek nieprzeczytanych. W takiej bibliotece powinno się znajdować tyle wiedzy, której jeszcze nie posiadamy, ile tylko pozwala wam jej tam umieścić wasza kondycja finansowa [...] Właśnie tak to działa, im więcej wiecie, tym więcej rzędów nieprzeczytanych książek macie w bibliotece. Nazwijmy tę kolekcję [...] antybiblioteką.”


Właśnie przez ów głód wiedzy i pragnienie poznania gromadzimy książki, które później zdobią nasze półki, pchając nas do aktywnego czytania. Pani Anna Siemińska, terapeutka i założycielka Zespołu Pomocy Psychoterapeutycznej w swojej bibliotece ma cztery tysiące trzysta dwanaście książek, z czego przeczytanych szacuje na jedną czwartą. (za Książki Magazyn Literacki 8/2021). 


Bądźmy dumni z tego, że mamy dużo książek, że lubimy je kolekcjonować, dotykać i wąchać. Nie krzywdźmy tych nieprzeczytanych określeniem stosu. Stos był na czarownice i na stosie kościoły chciałyby widzieć niektóre książki. My budujmy biblioteki i zarażajmy swoją pasją innych. 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Ludzie z Placu Słońca" Aleksandra Liczak

"Czuły barbarzyńca" Bohumil Hrabal

"Wymazana granica" Tomasz Grzywaczewski