Wiek paradoksów. Czy technologia nas ocali? - Natalia Hatalska

Staracie się nadążać  za nowościami technologicznymi? Śledzicie zmiany w algorytmach firmy Meta? Czy uważacie, że technologia poprawia nam życie, czy może jednak niesie zagrożenie? 





Świat pędzi ku nieznanej przyszłości. Już za mojego życia dokonały się największe zmiany w technologii domowej. Od modemu po światłowód, od telefonu stacjonarnego do smartfonów i możliwości dostępu do sieci niemal w każdym miejscu na świecie. Postęp otacza nas z każdej strony, nowinki technologiczne wyskakują niczym diabeł z pudełka. Samochody autonomiczne, smartwatche, płatność zbliżeniowa, NFC, inteligentne domy itp., a wszystko to aby ułatwić nam życie. Ale czy tylko? Codziennie generujemy gigabajty danych o sobie, o swoim stanie zdrowia oraz o swoich preferencjach konsumenckich (oprogramowania śledzące, skrypty portali społecznościowych bez przerwy śledzą nasze poczynania w sieci). Mimo, że Cersei Lannister mówiła, że siła to władza, to jednak rację miał Petyr Baelish twierdząc, że władzą jest przede wszystkim wiedza. Dlatego wszystkie firmy tak bardzo nastawione są na pozyskanie danych i wykorzystanie ich „przeciwko” nam. Takie firmy jak Meta, Alphabet, Apple i Microsoft handlują owymi danymi, co stanowi jeden z ich filarów budżetowych. 


Rozwój świata cyfrowego niesie ze sobą nowe niebezpieczeństwa. Kradzież tożsamości cyfrowej, wycieki zdjęć oraz włamania na konta bankowe to tylko nieliczne zagrożenia, które czekają na nas w sieci. Świadomość, jak się przed nimi bronić i jak im przeciwdziałać nadal jest niewielka. Używamy jednakowych haseł do wielu serwisów, nie sprawdzamy czy dobrze się logujemy, czy nikt nic nie zmienił w naszym koncie. To wszystko jest równoznaczne z wyjechaniem z domu, zostawiwszy otwarte na oścież drzwi z zaproszeniem dla złodzieja. Później zostaje nam już tylko rozpacz, bo np.: przepadło nasze konto Instagramowe. To wszystko jest tylko czubkiem góry lodowej. Warto wspomnieć, że coś takiego jak biohacking (włamanie i przejmowanie kontroli nad wszczepami, implantami itp.) oraz blokowanie serwerów wielkich firm, wojna informacyjna i tworzenie fake newsów dzieje się wokół nas, tworząc realne zagrożenia. 








O tym wszystkim pisze w swojej książce Natalia Hatalska „Wiek paradoksów. Czy technologia nas ocali?” Wydawnictwo Znak.pl. 


Książka nie zrobiła na mnie wrażenia, jakiego oczekiwałem po spojrzeniu na rozwój technologii. Sam w tym temacie jestem laikiem, bo na co dzień zajmuję się pracą przy filmach i czytaniem książek. Zdziwiłem się, że ta pozycja nie zaskoczyła mnie niczym, o czym bym nie wiedział albo co by było dla mnie zupełną nowością. Odniosłem wrażenie, że jest to próba usystematyzowania wiedzy dostępnej w sieci. Wszystko to było już opisywane wiele razy. Artykuły o bezpieczeństwie, artykuły o technologiach i nowinki nie są czymś, na co ciężko trafić przeglądając chociażby zestawienia newsów z dnia. 


Hatalska w swojej książce porusza najpopularniejsze zagadnienia, które dotyczą nas wszystkich albo mogą dotyczyć w najbliższej przyszłości. Porusza temat świata lustrzanego (odbicia naszej rzeczywistości w świecie wirtualnym), osamotnienia spowodowanego obecnością w social mediach i otaczania się tam ludźmi. Z książki możemy dowiedzieć się o cyberbezpieczeństwie oraz o technologii ingerowania w biologię, o genetycznie modyfikowanym człowieku i o fake newsach. Wybór tematów porusza chyba każde możliwe zagadnienie, jakie możemy obecnie spotkać na swojej drodze w sieci. 


„Wiek paradoksów” nie jest napisany w przyjemny sposób, który by zachęcił wszystkich do przeczytania i poszerzenia swojej wiedzy. Mimo, że autorka stara się wyjaśnić zawiłe zagadnienia w taki sposób, aby nawet laicy je zrozumieli, niestety odniosłem wrażenie jakbym czytał sprawozdanie z badania. Bliżej tej pozycji do podręcznika naukowego, do sprawozdania/raportu niż do pozycji z dziedziny literatury faktu, książki popularnonaukowej. Zabrakło w niej lekkości pióra. Powoduje to, że niektóre stwierdzenia brzmią jak pisane z punktu widzenia nieznoszącego sprzeciwu mentora albo mówcy motywacyjnego. Zaczynanie akapitów od krótkich zdań opisujących następne kroki np.: "podam przykład, teraz poruszę" itp. sprawiły, że czułem się jak na wykładzie. 



W niektórych fragmentach odniosłem wrażenie, że książka jest reklamą działalności autorki. W swoich rozważaniach powołuje się głównie na wyniki badań, które prowadziła w ramach działalności swojej firmy szkoleniowej. Powodowało to, że zabrakło mi większej ilości danych ze źródeł z nią nie powiązanych. Nie zarzucam jej chęci usilnego udowodnienia tez, ale rzetelne sprawozdanie powinno posiadać przynajmniej kilka różnorodnych źródeł danych. 


Pomijając powyższe zarzuty, w pewnych kwestiach książka wielu czytelnikom może otworzyć oczy. Nie ulega wątpliwości, że każdy z nas żyje w swojej bańce informacyjnej, w której wszystko dopasowane jest do naszych poglądów. Opuszczenie takiej bańki jest bardzo trudne, bo wymaga wyjścia ze strefy komfortu, podjęcia pewnych działań, które niestety są czasochłonne. Dla dzisiejszego człowieka wyszukiwanie źródeł, potwierdzanie informacji i konfrontowanie swoich poglądów jest czymś, na co zwykle nie mamy czasu.


„Na Netflixie po pewnym czasie mamy poczucie, że stale oglądamy te same filmy. Jeśli chodzi o serwisy informacyjne, wciąż czytamy te, które wzmacniają nasze poglądy, a nie te, które je weryfikują albo się z nimi zderzają” – cytat s.168



Hatalska porusza też kwestię  biohakerów. Dla wielu z nas kwestia wszczepów, sterowania protezami i komputerami za pomocą myśli wydaje się odległa i często kojarzona tylko ze światem science fiction. Ta przyszłość już się dzieje. Rozruszniki serca i protezy wyposażone są w łączność wifi, aby można było prowadzić prace serwisowe. Aparaty słuchowe podłącza się bezpośrednio do mózgu, a rynek gier rozwija segment nerogamingu. Są to dziedziny, których rozwój z roku na rok przyspiesza. Osobami starszymi w wielu krajach opiekują się roboty społeczne. Spędzamy coraz więcej czasu w cyberprzestrzeni, a w życiu codziennym jesteśmy osamotnieni. To wszystko oraz nasza niewiedza sprawiają, że stajemy się łatwym celem dla hakerów oraz dla dużych korporacji. 


Tym dużym firmom autorka poświęca dużo przestrzeni. Trochę jakby chciała nam zasugerować, że to one odpowiadają za wszelkie zło, które nas spotyka w cyberświecie. Owszem, większość internetu (ale nie tylko) skupia się wokół czterech dużych firm: Meta, Amazon, Alphabet i Apple, natomiast to my dajemy tym firmom władzę, a nie one nam odbierają wolność. Mimo wszystko, jakby na nie patrzeć, to one są zobowiązane do pewnego chronienia naszych danych zgodnie z prawem. Dobrze obrazuje to przykład polskiej firmy Brand24, która została zablokowana na Facebooku i straciła z tego powodu dużo pieniędzy. Blokada była spowodowana wykorzystaniem nieautoryzowanych botów do zbierania informacji, które pozyskiwały i przekazywały dane, do których nie miały dostępu. 



Książce „Wiek paradoksów” mam wiele do zarzucenia. Trochę merytorycznie, a więcej literacko. Jednak pomimo tego, uważam ją za jedną z tych książek, przez które w obecnych czasach większość z nas powinna przebrnąć. W wielu kwestiach otwiera oczy tym, którzy do tej pory sieć traktowali z nonszalancją i nie przywiązywali wagi do bezpieczeństwa. Może dzięki tej książce ta niewidzialna, otaczająca nas przestrzeń, w której przebywamy, świadomie bądź nie, stanie się dla nas bardziej przyjazna, a my bezpieczniejsi. 




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Ludzie z Placu Słońca" Aleksandra Liczak

"Czuły barbarzyńca" Bohumil Hrabal

"Wymazana granica" Tomasz Grzywaczewski