Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii - Berenika Lenard, Piotr Mikołajczak

Chodzicie po opuszczonych miejscach? Po porzuconych fabrykach, opuszczonych szpitalach i domach? Znacie pojęcie urbexu? 


Sam swego czasu plątałem się po opuszczonych miejscach, uprawiając tzw. urbex. Jest to forma aktywności polegająca na eksplorowaniu opuszczonych, zrujnowanych, zapomnianych, niedostępnych czy ukrytych budynków i instalacji stworzonych przez człowieka. Jest to bardzo ciekawe zajęcie na spędzanie wolnego czasu, szczególnie jeżeli w grę wchodzą rzekomo nawiedzone miejsca.

Podróżniczo fascynuje i przyciąga mnie Islandia. W moim wyobrażeniu jest krajem magicznym/mistycznym. Wyspa ta, mimo znacznej odległości od reszty kontynentu europejskiego, kulturowo jest z nim dosyć spójna.


Jest bardzo rzadko zaludniona, na wyspie żyje dwa razy więcej owiec niż ludzi. Kraj posiada najczystszą wodę, którą można w wielu miejscach pić wprost ze strumienia oraz znajduje się tam około 30 aktywnych wulkanów. Pamiętacie jak w 2010 roku wybuch Eyjafjallajökull sparaliżował ruch lotniczy w Europie? 

Oprócz tego, psychofani pewnej marki nie uświadczą hamburgera drwala, ponieważ ten fast food nie posiada tutaj swoich restauracji. 


Tam gdzie są ludzie lub tam gdzie byli znajdziemy po nich ślady. Niestety jesteśmy rasą bałaganiarzy i syfiarzy. Śmiecimy wszędzie, gdzie jesteśmy. Świadczy o tym chociażby ogromna wyspa śmieci, pływająca po Pacyfiku. Zostawiamy po sobie opuszczone fabryki, domy, a nawet całe miasteczka.  


W podróż po Islandii, po opuszczonych miejscach i malowniczych miejscowościach na krańcu świata wyruszyli Berenika Lenard i Piotr Mikołajczak. Owocem tej podróży jest książka “Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii”, wydana przez Wydawnictwo Otwarte. 


“W styczniu 2016 roku wpadliśmy na pomysł objechać całą Islandię, znaleźć dwadzieścia jeden opuszczonych budynków i napisać o nich opowiadania. […] zdaliśmy sobie sprawę, że pisanie nowej historii powinno zacząć się od poznania tego, co już było. Od rozmów z ludźmi, którzy wiedzą, jak wyglądała Islandia przed turystycznym szaleństwem, kryzysem, a nawet jak wyglądała wyspa w trakcie “przygód śledziowych”. […] Trzeba pamiętać, że zawsze i we wszystkim najważniejsi są ludzie.”


Ta książka nie jest typową literaturą podróżniczą, mimo że zabiera nas w podróż po różnych zakątkach wyspy. Nie będziemy zwiedzali Islandii pod kątem turystycznym, nastawionym na odhaczenie punktów obowiązkowych. Odwiedzimy miejsca, które są porzucone albo do niedawna takie były. Poznamy historię, jaka się za nimi kryje, oraz jaka przyszłość je czeka. 


Razem z autorami udamy się do największej nieczynnej przetwórni rybnej w Djupavik, przerobionej na hotel oraz miejsce artystyczne. To tutaj były kręcone zdjęcia do Ligi Sprawiedliwości Zacka Snydera. Udamy się też m.in. nad wodospad Dettifoss, gdzie Ridley Scott nakręcił zdjęcia do Prometeusza. 

Poznamy też ludzi oraz ich historię. Jakie motywy mieli, aby osiedlić się tam, gdzie ciężko dotrzeć, gdzie prawie nie ma ludzi. Poznamy ich marzenia, które na wyspie i na prowincji są tak różne od tych, które znamy z życia na kontynencie. “[…] bardziej lokalne - sprowadzały się do tego by dostać konia, a nie, na przykład, spotkać ulubionego piosenkarza.” 


Nie będzie to tylko przyjemna podróż po lekkich tematach. Dowiemy się jak napływ turystów niszczy kraj i jak z tego powodu Islandczycy stali się zachłanni na pieniądze. Ich zachłanność przebija tę znaną nam znad polskiego morza, czy doświadczaną przy spotkaniu z góralami. Tutaj prawie wszystkie mieszkania, domki i domy przerabiane są na guesthousy, o standardzie lat 70, przez co wynajem długoterminowy nie istnieje albo jest bardzo drogi.  


Poznamy też kulisy powstania huty aluminium, której budowa wpływa negatywnie na środowisko. Przez decyzje polityków pewna część kraju została bezpowrotnie zniszczona w imię wątpliwego dobrobytu. 

Lenard i Mikołajczak rozmawiają również z polskimi imigrantami o ich życiu na wyspie. O tym, co im przeszkadza, o ich celach zarobkowych i o tęsknocie za krajem. Świadomie wybrali to niegościnne miejsce do życia, w większości tylko po to, aby uzbierać pieniądze na swoje marzenia i cele. 


Wszystkie te opowieści opatrzone są niesamowitymi, wymownymi, niemal malarskimi opisami przyrody i natury. 

Do mnie trafiło dopiero drugie wydanie tej książki, wzbogacone o nowy rozdział. To wydanie obfituje w zdjęcia, które przybliżają nam klimat opisywany przez autorów. Dodatkowo znajduje się tutaj kilka kodów QR, które po zeskanowaniu przenoszą nas do galerii zdjęć. Uważam, że wszystkie książki podróżnicze powinny posiadać takie rozwiązanie, aby nie trzeba było się przedzierać samemu przez miliony stron. 





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Ludzie z Placu Słońca" Aleksandra Liczak

"Czuły barbarzyńca" Bohumil Hrabal

"Wymazana granica" Tomasz Grzywaczewski