Underground - František Kotleta

Do jakiego uniwersum macie słabość? Co pociąga Was w ponurej wizji przyszłości? 

Jestem fanem uniwersum cyberpunkowego. Bynajmniej, nie za sprawą współczesnej gry. Wiem, że dla wielu stała się początkiem przygody z tym gatunkiem. Moje początki z racji na wiek, sięgają dużo dalej. Wszystko zaczęło się w latach 90, po obejrzeniu "Łowcy Androidów" w reżyserii Ridleya Scotta, "Sędziego Dredd" Danny’ego Cannon’a, przeczytaniu “Blade Runnera” Philipa K. Dicka i rozegraniu licznych przygód w Cyberpunka 2020 (ah, jak ten rok wydawał się wtedy odległą przyszłością!). Później już poszło z górki. Gra Cyberpunk 2077 i “Sybirpunk” Gołkowskiego utwierdziły mnie w wyjątkowości tego uniwersum i umocniły moją miłość do niego. 


Dlatego zajarałem się niczym gorejący krzak, gdy wydawnictwo Silesia Progress zaproponowało mi do recenzji egzemplarz książki Františka Kotleta “Underground”.

Jest to powieść kryminalna rozgrywająca się w okolicach Bożego Narodzenia Anno Domini 2107. Praga wraz z ościennymi miejscowościami zmieniła się w megapolis. Ktoś morduje cybernetyczne czarodziejki, których kult przenika do serc mieszkańców miasta. Szczególnie tych z nizin społecznych. Weteran wojny czesko-polskiej, były policjant Vachten, podejmuje się ich obrony. 

“Underground” jest książką, która serwuje wszystko to, co lubię w tym gatunku. 

Ogromne, zdeformowane miasto, podzielone na strefy zależnie od zarobków. Podzielone wertykalnie. Tylko najbogatsi mogą oddychać świeżym powietrzem i widzieć gwiazdy. Reszta musi tłoczyć się na niższych poziomach, aż do podziemia, gdzie lądują Ci, których już nie stać na życie. Tutaj jedyną władzę, mimo marionetkowego burmistrza, sprawuje 5 korporacji, dla których liczy się tylko ich interes. 

“[…] Było jak ten kulawy pies z parchami. Cuchnęło, rozpadało się, działało tylko sporadycznie, ale wciąż miało to coś, co sprawiało, że i tak głaskałeś tego kundla, starając się go nie wąchać. […] przecież nadal był to twój ukochany psiak.” 

Czarodziejki, które wymagają ochrony to transludzie. Modyfikują swoje ciała poprzez liczne wszczepy i chipy, które sprawiają, że ciężko zakwalifikować je jako ludzi, ale też nie można ich określać jako cyborgi. Dzięki tym wszczepom są one w stanie zdalnie sterować technologią. Performance, który uprawiają jest tylko dodatkiem do ich prawdziwej pracy, jaką jest ekskluzywna prostytucja. 


W Pradze przyszłości znajdziemy też latające autonomiczne auta, wszechobecne reklamy, kanał rządowy wyświetlany 24 godziny na dobę, oraz reglamentowany handel prawdziwą żywnością. Co ciekawe, wszyscy pisarze sci-fi, których dzieła miałem okazję czytać, skupiają się na problemie dostępu do prawdziwego mięsa. Pozwala to sądzić, że w miastach przyszłości tylko weganie będą szczęśliwi i nie będą zmuszeni jeść podrabianego syfu. Dlatego drodzy czytelnicy, proponuję przejść na weganizm, aby później nie płakać. 

Mimo pewnych powtórzeń i wspólnych cech dla tego gatunku, książka ta wyróżnia się na wielu płaszczyznach. 

Wszyscy wielbiciele Czech, a w szczególności Pragi znajdą tutaj niepowtarzalną podróż po mieście przyszłości, w którym łączą się dobrze nam znane miejsca z tymi wymyślonymi przez pisarza. Jak chociażby bar Hemingway, o którym pisarz wspomina na początku książki. 

Fantastyka z centralnej Europy ma swojski klimat. Dzięki temu każdy polski miłośnik sci-fi i cyberpunka bez problemu odnajdzie się w rzeczywistości opisanej przez Kotleta. Ponieważ wiele wydarzeń politycznych, które mają miejsce u naszych sąsiadów jest komentowanych przez nasze media, tak przez serwisy informacyjne jak i serwisy z memami, rozpoznanie nawiązania do nich nie powinno nastręczyć czytelnikowi problemów. Chociażby nawiązania do partii Piratów czy incydentu z 2011 roku w Chile, gdy prezydent Vaclav Klaus ukradł pióro podczas konferencji.  

Kotleta śmieje się, czy też parodiuje takie tematy jak tajne przyprawy KFC, Unia Europejska, która pogrążyła się w konfliktach po rozpadzie Federacji Rosyjskiej, gdy w wyborach prezydenckich wygrał Ibrahim Kadyrow i ustanowił Kalifat Moskiewski. Czytając tę książkę nie spodziewałem się, że może to być pewien komentarz do obecnej sytuacji. 

Nawiązań politycznych i kulturowych do współczesności jest w tej książce co nie miara. Ich znalezienie pozostawiam Wam, przyszli czytelnicy. Jest to świetna zabawa podczas czytania. 

Kotleta pisze językiem bardzo obrazowym, nie pozbawionym łaciny podwórkowej, dzięki czemu książka nabiera bardzo swojskiego charakteru. Takie opisy nie są stałym elementem narracji ale dodatkiem, który sprawia, że książka nabiera lekkości i jest pozbawiona nadęcia, tak często charakterystycznego dla zachodniej narracji cyberpunkowej. 


Z książki “Underground” Františka Kotleta płynie jeszcze jedno przesłanie. Człowiek non-stop jest manipulowany. Dozuje mu się tylko te informacje, które trzymają go w ryzach. Tworzy się bańki informacyjne, których zmęczony codziennością człowiek nie jest w stanie zweryfikować. To tyczy się szczególnie obecnej sytuacji na świecie, gdzie Rosja stara się manipulować wiadomościami, tak abyśmy mieli trudność z odnalezieniem prawdy. 

To wszystko razem wzięte sprawia, że książka ta z jednej strony jest porządnym dziełem literatury fantasty, a z drugiej nie tylko zapewnia rozrywkę, ale i zmusza do myślenia. 




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Ludzie z Placu Słońca" Aleksandra Liczak

"Czuły barbarzyńca" Bohumil Hrabal

"Wymazana granica" Tomasz Grzywaczewski