Nunquam Otiosus - Mirosław Syniawa

Lubicie kryminały historyczne, gdzie wydarzenia fikcyjne przeplatają się z prawdą? 


Przyznam się, że mimo dużej znajomości literatury nie miałem pojęcia o takim specyficznym połączeniu. Bynajmniej nie wpływa to na moje zainteresowanie gatunkiem literackim jakim jest kryminał. Powieść historyczną doceniam dopiero od niedawna. Może to skutek wieku? 


Początkowo do “Nunquam Otiosus” Mirosława Syniawy wydanej przez Silesia Progress podchodziłem jak do typowego kryminału osadzonego w dawnych latach. 


“Rok 1683. Gdy oczy całej Europy zwrócone są w stronę obleganego przez turecką armię Wiednia, młody, mieszkający od niedawna na Śląsku prawnik prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa. Morderstwa, w którym głównym podejrzanym jest nieżyjący od roku pan L.”


Opis sugeruje, że będziemy mieli do czynienia z powieścią historyczną, z żywymi trupami, a wszystkiemu będzie towarzyszyło odległe tło historyczne. Jednak im dalej w fabułę, tym okazuje się, że jest to książka, gdzie wątek kryminalny jest tylko pretekstem do wyruszenia w niezwykłą podróż po XVII wieku. 


Warto zacząć od tego, że rok 1683 był rokiem niezwykłym, bo to w tym roku 12 września wydarzyła się odsiecz wiedeńska, tak dobrze znana nam z lekcji historii. Wydarzenie to było znamienne dla dalszej historii Europy i zatrzymało islamizację kontynentu i powstanie nowego imperium. 


Razem z Sigismundem udamy się w podróż od Śląska, aż po Niderlandy, od jednego profesora do drugiego, w celu wyjaśnienia natury zbrodni, która od początku jawi się jako zjawisko nadprzyrodzone. 


“Na szyi miał dwie wielkie, głębokie dziury, jakby po wilczych kłach, przez które krew tryskała wielką strugą. I zaraz stało się jasnym, że to pan L. powstał z grobu i dla jakichś niepojętych przyczyn wyssał z pana S. krew z życiem.”


Wszystkie miejsca i osoby, jakie spotyka w swej podróży bohater mają odzwierciedlenie w historii. Odwiedzimy profesorów najstarszego towarzystwa naukowego w Niemczech, Academia Naturae Curiosorum, spotkamy się z twórcą pierwszych mikroskopów oraz poznamy wiele udokumentowanych spraw związanych z kradzieżą zwłok i kanibalizmem, jak chociażby wydarzenia z Frankenstein (Ząbkowice) i polowaniami na wampiry, często mylonymi z porfirią, chorobą, która daje objawy podobne do wyobrażenia o wampiryzmie. 


Odbędziemy tą podróż po to, aby rozwiązać ostatecznie sprawę tajemniczego zabójstwa. Kto okaże się mordercą, kto jest wampirem i dlaczego morduje? Tego musicie dowiedzieć się sami. Książka mimo dużego ładunku historycznego jest dobrym kryminałem, którego fabuła i śledztwo rozwija się w tempie w jakim podróżowała dawniej informacja. 





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Czuły barbarzyńca" Bohumil Hrabal

„Iskra” Katarzyna Tkaczyk

"Ludzie z Placu Słońca" Aleksandra Liczak