Wiatr - Jozef Karika

Czy sądzicie, że warunki pogodowe mogą wpływać na człowieka tak, że popadnie w obłęd? 


Dmący wiatr, lejący się z nieba żar, czy białe noce potrafią mieć bardzo negatywny wpływ na psychikę człowieka. Od dawna wiadomo, że pewne zjawiska potrafią wprawić nas w stan psychozy. Im bardziej postępuje rozwój technologiczny, tym wydaje mi się, że bardziej stajemy się podatni na negatywny wpływ zjawisk pogodowych. Kiedyś ludzie potrafili się przeciwko nim bronić, albo żyli niejako w zgodzie z przyrodą. My, ludzie XXI wieku uważamy, że możemy sobie wszystko podporządkować. Co o tym sądzicie?

O wpływie zjawisk pogodowych pisze w swojej najnowszej książce słowacki mistrz grozy Jozef Karika. „Wiatr” @wydawnictwostaraszkola zabiera nas w podróż krętymi górskimi drogami. Czy wyjdziemy z niej cali? 


Nudny sobotni wyjazd służbowy. Opuszczony parking przydrożny. A na nim porzucona kamera samochodowa. Jakie tajemnice może kryć? Po obejrzeniu nagrania bohater wraz z dwójką przyjaciół stara się rozwikłać tajemnice pechowego odcinka drogi. 


W tej powieści Kariki groza nie ma realnej postaci, jak chociażby w „Strachu”. Tej opowieści bliżej jest do „Szczeliny”, ale bez reporterskiego wątku. Tutaj zło jest bezpostaciowe.


W „Wietrze” strach jest psychologiczny, nierealny, a jednocześnie prawdziwy. To on oddziaływuje na bohaterów, zmieniając ich postrzeganie rzeczywistości. Pozornie zwykłe śledztwo zmienia się w wyścig z czasem, z samym sobą i swoimi urojeniami, oraz z pradawnym słowiańskim demonem Wietrznicą, która symbolizuje pewnego rodzaju zaburzenie percepcyjne. 


„Wszystko, co odbiera pan z obiektywnego uniwersum dociera do pańskiej świadomości poprzez zmysły. Inaczej mówiąc, wszystko, co pan odbiera jest jedynie interpretacją bodźców zewnętrznych przekazywana panu przez zmysły współpracujące z mózgiem. Jak przez filtr. Nie ma dostępu do obiektywnej rzeczywistości. [...] Wszystko się wykrzywia, deformuje.” 


Jozef Karika jest scenarzystą telewizyjnym, dlatego w „Wietrze” czuć rękę filmowca. Wartka akcja, dialogi i zwroty akcji są typowe dla seriali i filmów, dzięki czemu książkę czyta się niczym scenariusz. Sam zajmuję się filmem, więc tym bardziej doceniam takie podejście do tematu. Wplecenie do fabuły rozważań na temat metody aktorskiej Stanisławskiego powodowała uśmiech na mojej twarzy. 


Wartka akcja prowadzi nas aż na tereny Polski. Razem z bohaterami pędzimy zamknięci w klaustrofobicznym wnętrzu małego samochodu terenowego. Przypisywanie grozy wiatrowi Halnemu jest ciekawym zabiegiem określającym miejsce akcji i czas jej trwania. Może to głupie, ale zawsze cieszy mnie nawiązanie do Polski w literaturze zagranicznej. 


Halny powoduje tzw. zjawisko fenowe, które ma negatywny wpływ na psychikę ludzką. Na skutek gwałtownych zmian ciśnienia, pogarsza się stan zdrowia osób cierpiących na depresję oraz schorzenia układu krążenia. Statystyki to potwierdzają. W okresie wiania Halnego w Polsce policja, straż pożarna i pogotowie odnotowują dużo więcej zgłoszeń. 


„Wiatr” nie jest tylko powieścią grozy, ale również powieścią psychologiczno-filozoficzno-metafizyczną. Pędzące przez noc auto i rozważania nad naturą rzeczy, nad odbiorem rzeczywistości nadają powieści niesamowicie nierealny klimat, skąpany blaskiem reflektorów i ulicznych latarni. Przy tym wietrze i w ciasnym pomieszczeniu kabiny auta z człowieka wychodzi cała prawda, a tłumione zadry przeradzają się w ogromne kłody staczające się z potężnym hukiem. W tym pomieszczeniu jest to niszczycielska siła. 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Czuły barbarzyńca" Bohumil Hrabal

„Iskra” Katarzyna Tkaczyk

"Ludzie z Placu Słońca" Aleksandra Liczak