Zapomniany. W matni strachu - Adrian Bednarek

Lubicie książki bez pozytywnego bohatera? Czy uważacie, że zawsze trzeba darzyć bohaterów sympatią? 

Adrian Bednarek potrafi pisać książki z pokręconymi bohaterami, ze zwichrowaną psychiką. Opisuje świat, w którym nie ma dobra, a każdy bohater kreślony jest odcieniami zła. Postaci nie są przerysowane czy wypaczone, ale takie normalne. Potrafią funkcjonować w otoczeniu, na co dzień hamować swoje popędy i zachowania maniakalne, a gdy wybuchają, to mimo wszystko potrafią ukrywać skutki swoich działań. Są świadomymi manipulatorami, osiągają poziom mistrzowski w planowaniu i w konsekwencji działania. Gdybyśmy spotkali taką osobę w rzeczywistości, najpewniej obdarzylibyśmy ją sympatią, nie mając pojęcia jakie mroczne ja przed nami skrywają. 

W ten sam schemat wpisuje się nowa książka Bednarka “Zapomniany. W matni strachu” (wydawnictwo Zaczytani). Jest to kontynuacja opowieści o Patryku Kamińskim. Razem ze swoja partnerką (tak w życiu, jak i biznesie oraz w zbrodni) Dianą Mazur padnie ofiarą swoich skrupułów. 

Dla tych co nie czytali poprzedniej części następne akapity mogą być swojego rodzaju spoilerami. 

Czytelnicy “Zapomnianego” doskonale pamiętają, że Patryk uwięził swojego dawnego przyjaciela, skazując go na powolną śmierć. Nie był zdolny go zabić, mimo obietnicy, że skończy z nim raz na zawsze. Te skrupuły mają się teraz na nim zemścić. Jędrek Sokołowski zostaje uwolniony i prędzej czy później zapragnie zemsty. Kto go wypuścił i czy to oznacza, że ma wspólnika? Na te pytania Patryk i Diana muszą znaleźć odpowiedzi nim skończy im się czas. 

Niegodziwość goni niegodziwość, a kłamstwa mają strukturę cebuli. Mają warstwy i wydają się nie mieć końca. Napędzają się wzajemnie. Właśnie dlatego tych bohaterów nie da się lubić. Podświadomie chce się im życzyć jak najgorszego losu. 

Książka napisana została z rozmachem i tempem godnym najlepszych filmowych thrillerów. Postaci nie są sztywne i płaskie, jakby można było oczekiwać po tym gatunku. Ewoluują wraz z wydarzeniami. Potrafią się zmieniać i decydować w sposób przywodzący na myśl niezależność od pióra autora. Wszystko za sprawą dwóch rodzajów narracji, dzięki którym wiemy więcej niż bohater, ale też wiemy co siedzi w jego głowie. 

Przy książce bawiłem się przednio. Na koniec odniosłem wrażenie, że nie są to ostatnie słowa autora odnośnie Zapomnianego. Czy będzie kolejna część? Nie wiem, ale będę obserwował poczynania Bednarka. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Czuły barbarzyńca" Bohumil Hrabal

„Iskra” Katarzyna Tkaczyk

"Ludzie z Placu Słońca" Aleksandra Liczak