Kastor. Pies ze schroniska - Alicja Kalinowska

Czy wiecie dlaczego powinno się adoptować psy ze schronisk, a nie wspierać pseudohodowców psów, które tylko z nazwy są rasowe? 

Mam dwa psy. Staruszki. Oba pochodzą ze schronisk. Oba są świetnymi kompanami z własnymi niepowtarzalnymi charakterami. Nie potrafię sobie wyobrazić, że mogłyby tkwić zamknięte w klatkach, w zgiełku schroniska. Strasznie mi przykro jak widzę gdy ludzie kupują psy, dofinansowując tym, którym nie zależy na szczęściu zwierzęcia, zamiast adoptować psa, który potrzebuje miłości. 

Niestety świata nie zmienię, ale zawsze mogę mówić głośno o adopcjach i wspierać akcję #niekupujadoptuj. 

Z tego powodu sięgnąłem po książkę od @wydawnictwonowabasn “Kastor. Pies ze schroniska” autorstwa Alicji Kalinowskiej. Jest to proza młodzieżowa, ale jak wielokrotnie się przekonałem, książki z tego gatunku są równie odpowiednie dla starszych czytelników. 

Historia jest prosta. Bezpański młody piesek błąkający się po wsi zostaje złapany i przetransportowany do schroniska w Świerkowie. Oto skończyło się jego beztroskie życie. Musi odnaleźć się w schronisku wśród wielu psów, a każdy z nich ma inny charakter i inną historię do opowiedzenia. 

Kalinowska napisała świetną książkę o życiu w schronisku. Jest to książka, która zachęca do adopcji psów właśnie po to aby ulżyć im w życiu. Zresztą jak sami się przekonamy, psy te są niesamowite i zasługują na naszą, a my na ich miłość. Autorka nie stroni od trudnych tematów. Nie stara się wygładzać rzeczywistości. Owszem, w jej książce opisywane schronisko jest z tych dobrych, przyjaznych i dbających o podopiecznych. Jest to wyjątek, bo wystarczy trochę wygooglować aby zderzyć się z tą nieprzyjemną rzeczywistością. Hałas, nieodpowiednie warunki bytowania i brak socjalizacji i wolontariatu sprawiają, że psy muszą same wywalczyć jakiś sposób przetrwania. To tutaj część czytelników spotka się z tym, że niektóre psy są skazane na spędzenie całego życia w klatce, a śmierć podopiecznych nie jest niczym nadzwyczajnym w takich miejscach.

Owszem taka historia szczególnie w młodzieżówkach musi skończyć się happy endem. To też pewien wyznacznik książek, które społecznie są odpowiedzialne i muszą nas czegoś nauczyć. Autorka w sposób przystępny, prostym zrozumiałym językiem przybliża problem schronisk i adopcji. Pokazuje, że nie każda osoba która przyjdzie do schroniska wyjdzie z nowym przyjacielem. Nie ze wszystkim co napisała autorka się zgadzam, bo jest scena, która po adopcji psa nie powinna mieć miejsca i o tym każdy behawiorysta powie. Psa bez zyskania jego zaufania pierwszego dnia po przyjeździe do domu nie należy kąpać. Nie należy dokładać mu traumatycznych przeżyć. Owszem dla historii książkowej była to naturalna kolej rzeczy, która bardzo do niej pasuje, natomiast z punktu widzenia rzeczywistości dobrze by było jakby z tej sceny nikt nie brał przykładu.

Lektura jest z tych, które chętnie polecę wszystkim, którzy chcieliby mieć psa i zastanawiają się nad adopcją. Kastor na pewno ich przekona. Życzyłbym sobie, aby takich książek o schroniskach było więcej. Aby rosła świadomość, że jesteśmy odpowiedzialni za stworzenia, które oswoiliśmy. 




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Iskra” Katarzyna Tkaczyk

"Ludzie z Placu Słońca" Aleksandra Liczak

"Czuły barbarzyńca" Bohumil Hrabal