Underground: Rebelia - František Kotleta

Mam słabość do fantastyki postapokaliptycznej i cyberpunkowej, rozgrywającej się w miejscach, które znam. Czescy pisarze z tego gatunku przyciągają mnie do siebie. Już od najmłodszych lat przygody czytelniczej sięgałem po ich dzieła. Literatura czeska przyciąga mnie swoją swojskością i niepowtarzalnym stylem, który ciężko podrobić. 

Dzięki współpracy z wydawnictwem Silesia Progress w moje ręce jakiś czas temu trafiła powieść “Underground” Františka Kotleta. Recenzję i opinię możecie znaleźć zarówno na blogu, jak i na Instagramie. Miałem ogromne szczęście, że moja lektura zbiegła się z informacją o kolejnej części. 

Po "Underground: Rebelia” sięgnąłem z radością małego dziecka. Co nas czeka tym razem? 


Świat pogrążył się w ciemnościach, ale Praga City w roku 2108 to szczęśliwe miasto, pełne milionów zadowolonych mieszkańców i mieniące się neonami. Przynajmniej tak twierdzi City News. Ale nawet redaktorzy wszechobecnego kanału telewizyjnego wiedzą, że pod powierzchnią dojrzewa rewolta. Korporacje się rozpadają. Po wielu latach ogłoszono wybory, a kampania wyborcza przynosi nie tylko słowne potyczki, ale także krew na ulicach. Ulicami miasta kroczy Cybermesjasz, rzekomy wybawiciel poniżanych mas, rozczarowanych kultem cybernetycznych czarodziejek.

Detektywa Vachtena zajmują jednak inne problemy. Giną wpływowi ludzie, a do City News spływają informacje od mordercy, który sam siebie nazywa Zodiakiem. Na domiar złego praska młodzież ulega magii retrorapowych wersji piosenek Hany Zagorovej i Heleny Vondráčkovej.


Tak, autor nawiązuje do słynnego seryjnego mordercy o pseudonimie Zodiak, który grasował w latach 70 na terenie San Francisco. Nigdy nie został złapany. 

U Kotleta, niczym prawdziwy pierwowzór Zodiak również używa dokładnie takiego samego znaku do oznaczania swoich ofiar. Czy zostanie złapany i czy dowiemy się kto nim jest? To już zależy od Vachtena. 


Praga tym razem płonie w ogniu zamieszek spowodowanych pojawieniem się Mesjasza i planowanymi wyborami na burmistrza miasta. Oczywiście w to wszystko musi zostać wplątany Vachten. Były policjant, który nie może się oprzeć wymierzaniu sprawiedliwości. Mimo upadku moralności i rządów korporacji to właśnie on pozostaje staromodnym policjantem, stróżem prawa, dla którego liczy się tylko sprawiedliwość. 


Detektyw Vachten mimo prostego stylu bycia, którym maskuje swoje prawdziwe ja, oraz brutalnością i brakiem litości dla przestępców jest bohaterem idealistycznym. Jest dla Pragi tym, czym  Sędzia Dredd dla Megacity, czy Batman dla Gotham. Jego sprawiedliwość jest bezwzględna, przez co trudno nazwać go dobrym człowiekiem. Czy kradniesz czy zabijasz, w jego oczach jesteś tak samo zły. Mimo takiej prostolinijnej sprawiedliwości jest szalenie inteligentnym, oczytanym facetem, który potrafi znaleźć wyjście z każdej sytuacji. 


Praga wiele się nie zmieniła. Nadal cuchnie, nadal dławi się w fetorach. Tylko tym razem po ulicach kręcą się nagie zajęczyce wielkanocne, a nie bożonarodzeniowi Jezusowie. 


“Niedaleko stała na przykład wielkanocna zajęczyca. Zgodnie z tradycją była zupełnie naga, tylko pluszowy ogonek wystawał z jej otworu analnego. W jednej ręce trzymała tradycyjna czeską rózgę wielkanocną upleciona z ośmiu drutów, a w drugiej plastikowy koszyk. Ludzie podchodzili, bym pomacać jej piersi i dać się wychłostać rózga na szczęście.”

Praga jest miejscem, gdzie tylko niektórzy się odnajdą i dostąpią zaszczytu oglądania nieba i gwiazd. Cała reszta spędza życie na niższych poziomach starając się tylko przeżyć. Ci, którzy będą mieli mniej szczęścia będą musieli zejść jeszcze niżej, aż do kanałów gdzie człowiek przestaje być człowiekiem, a zaczyna być kanalarzem. Mimo to miasto przyciąga bo, za jego murami nie da się żyć. Skuszeni obietnicą lepszego życia, złudną nadzieją i procentem szansy na zmianę ciągną do miasta. Nie ma co się im dziwić, bo z zewnątrz Praga wydaje się rajem. 


“Wyszliśmy na wzgórze nad wioską i zobaczyliśmy Pragę. Była fascynująca. Błyszczała w oddali milionami małych świateł, które zlewały się w jeden gigantyczny migoczący diament. Jej światła wzbijały się we wszystkie strony wysoko w górę, wzmacniane przez tysiące neonów rzucających z wieżowców obrazy na niebo. Wszędzie wokół było ciemno na kilkadziesiąt kilometrów, ale Praga promieniała.” 



Wizja przyszłośći Kotleta jest przygnębiająca. Niestety mam wrażenie, że najbardziej zbliża się do prawdy ze wszystkich wizji przyszłości, które miałem okazję przeczytać. Ograniczony dostęp do wody, władza najbogatszych i tylko nieliczni, którzy mogą żyć na normalnym przyzwoitym poziomie. Cała reszta jest skazana na podłą egzystencję i jedzenie batonów energetycznych albo sztucznego mięsa. To miasto wyzwala najgorsze instynkty wśród mieszkańców. Każdy próbuje odnaleźć kawałek swojego miejsca ale większośc będzie miała szczęście jeśli skończy na poziomie gruntu w namiotach biedy i nie będzie musiała schodzić jeszcze niżej.  



“Underground: Rebelia” jest wulgarna, brutalna i momentami bardzo prostacka, a jednak z drugim dnem i przesłaniem. To w niej splata się to, co wysokie, z tym, co niskie. W niej możemy przeczytać o defekacji, a zaraz potem zagłębić się w cytaty ze “Sztuki Wojennej” Sun Tzu i rozważania o poświęceniu siebie dla sprawy. W tym kryje się jej swojski klimat, dzięki któremu tak łatwo się odnaleźć w tym co pisze František. Barwny język, obrazowe porównania i opisy, dzięki którym człowiek aż czuje smród Pragi, sprawiają ogromną przyjemność podczas lektury. 


Osobiście mam nadzieję, że to nie było moje ostatnie spotkanie z pisarzem i z serią Underground. Mam nadzieję, że będzie się dalej rozwijała. Jeżeli miałby to być koniec, to na pewno będę do niej wracał niejednokrotnie. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Czuły barbarzyńca" Bohumil Hrabal

„Iskra” Katarzyna Tkaczyk

Cefalù - miasto morza, ruin i filmów